BOGNA LEWTAK-BACZYŃSKA
WELLTRADE JANUSZ BACZYŃSKI

Sprzedaż wysyłkowa albumów CD z utworami z repertuaru Edith Piaf, z wielką poezją polską, z rep. patriotycznym i in.
Sprzedaż autorskich publikacji, poezji, książek i prac artystycznych - obrazów, szkiców i grafik.

GALERIA AUTORSKA I TEATR WELL ART BOGNY LEWTAK-BACZYŃSKIEJ



KATASTROFA EKOLOGICZNA LASÓW W TATRACH

Od wielu lat, od pokoleń nasze rodziny jeżdżą w góry Tatry. Mieliśmy w rodzinie leśników w Karpatach, jesteśmy wszyscy od pokoleń zakochani w lasach. Są dla nas niezbędne do życia, do poczucia, że życie ma sens. Są dla nas ostoją. Dają szansę przetrwania różnym gatunkom zwierząt i ptaków, znaczą wiele dla zdrowia psychiki człowieka. Wyjeżdżając w inne góry na terenie Europy, patrząc na ich ucywilizowane, pocięte zjazdami łyse zbocza - zawsze szczyciliśmy się : „Przyjedźcie w nasze góry, są dzikie, są piękne, mają wspaniale lasy”.

Od kilkunastu lat jesteśmy świadkami umierania lasu w Tatrach. Nie wiem czy były próby ratowania lasu w Tatrach i jakie, czy też pod wpływem nacisku Unii Europejskiej nie zrobiono nic przeciwko agresywnemu kornikowi podobno o nazwie kornik drukarz. Wygląda na to, że pozostawiono las sam sobie, nie biorąc pod uwagę, że człowiek tak dalece zmienił sytuację ekologiczną na Ziemi, że nic nie jest już na niej pierwotne i dziewicze, ani skład ziemi, ani powietrze, ani woda, ani wbrew pozorom - lasy i że ani zwierzęta, ani rośliny, ani ludzie nie są w stanie obronić się przed agresją czynników chemicznych, czy agresywnych pasożytujących szkodników. Tak więc lasy na ziemi bez interwencji pomocniczej człowieka – są bezbronne.

Zapewne na skutek zmian następujących na Ziemi pod wpływem działalności człowieka pewne organizmy zyskują przewagę nad innymi na naszej planecie i często są to organizmy niszczycielskie. Wiele gatunków zwierząt, roślin, nawet owadów zanikło i zanika nadal.

Wydarliśmy zwierzętom wszystko co posiadały. Coraz częściej widzimy sarny żywiące się w okolicach autostrad, które nie mają gdzie się podziać i sokoły, które szukają pożywienia czuwając w ogromnych ilościach na ogrodzeniach wzdłuż kilometrów autostrad przebiegających przez kolejne państwa Unii, w pozycji zastygłego monumentu, czekające widocznie na drobne zwierzęta pokiereszowane przez przejeżdżające samochody.

W górach pojawiają się teorie obmawiające ich dobroczyńcę hrabiego Zamojskiego, który ratując polskie góry, przetrzebione przez zaborców z lasów, spowodował obsadzanie bezleśnych terenów górskich świerkami, które tak jak w innych górach, wspaniale się w Tatrach przyjęly i rozwinęły. Wydzielane przez nich aromaty wpływały na leczenie wielu chorób, w tym chorób płuc. Kochaliśmy piękne świerki tatrzańskie

Zamiast dozgonnie dziękować Zamojskiemu za jego zabiegi dla ratowania ekologii gór, za przepiękne zalesienie Tatr, puszcza się w obieg teorie, że świerki tu poprzednio nie rosły i dlatego teraz umierają, że były tu poprzednio buki i że nie należy się przejmować, że las w zawrotnym tempie w Tatrach umiera, bo na miejscu świerków odrosną wkrótce buki.

Wbrew tym obiegowym teoriom wydaje się jednak, że właściwie we wszystkich górach naszej planety Ziemi na różnych wysokościach rosną drzewa iglaste, a nie liściaste, świerki lub świerkopodobne, a w Tatrach polskich chorują nie tylko świerki, padają również drzewa liściaste.

Choroba lasu w Tatrach rozwija się w sposób nieprawdopodobnie szybki i nabiera ogromnego przyspieszenia. Od lata 2017 do zimy 2018 umieranie lasu tak przyspieszyło, że istnieje poważna obawa, że nasze góry w ciągu kilku lat staną się całkowicie straszliwie bezleśne, że stracą swój główny urok i zdrowy klimat, że od deszczy zaczną się osuwać zbocza, że nastąpi w nich nieprzewidziana zmiana klimatyczna, nie tylko spowodowana cyklicznymi zmianami klimatu na Ziemi, ale również brakiem lasu, brakiem zwierząt, bydła i owadów. Umieranie drzew głównie iglastych i zwiększona procentowo ilość drzew liściastych, również nie w pelni odpornych na choroby, spowoduje namnażenie się komarów, których przedtem w górach prawie nie było, a teraz coraz częściej się pojawiają.

Komary to przenoszone przez nie choroby, to pojawianie się kleszczy, które są zakażone chorobami również bardzo niebezpiecznymi dla człowieka. Następują niekorzystne dla zdrowia człowieka zmiany, których , wydaje się nikt nie analizuje i im nie zapobiega. Głównie obecnie mówi się o smogu, piecach, dymach. Ale nie mówimy o hałasach, którymi dręczy się ludzi i zwierzęta, o zanikaniu lasu, przyrody, której nie pozwala się ratować.

Nie ma w tej chwili w Tatrach pasma leśnego, które byłoby nietknięte. Ciemna zieleń świerków jest wszędzie poprzecinana całymi pasmami zeschniętych, rudych drzew lub już tylko ich kikutów. Wszystkie znane nam z dzieciństwa przepiękne pejzaże doznały straszliwego przeobrażenia – okolice Głodówki, trasa w kierunku Leśnej Polany, Dolina Roztoki, Rynias, większość tras w górach wysokich, Dolina Kościeliska, Chochołowska – stają się nie do poznania. Nie ma miejsca ani okolicy, jak Tatry długie i szerokie, żeby gdzieś pozostało nietknięte przez szkodnika pasmo lasu.

Krajobraz staje się taki jak po bombie atomowej. Nieraz jadąc meandrami wąskich szos tatrzańskich widzi się tabliczkę :

Tatrzański Park Narodowy – a za nią – jak na rysunku satyrycznym - całe wzgórza wyschniętych, chorych kikutów.

Być może miejscowi nie odczuwają tego co stało się z ich/naszymi lasami i górami, bo żyją tu na co dzień borykając się z trudami życia i z naturą, lecz my, nasze rodziny i całe pokolenia przyjeżdżające od kilkudziesięciu i więcej lat w Tatry, podziwiający kilka razy w roku ich piękno - wracając w Tatry, regularnie co kilka miesięcy, przeżywamy za każdym razem szok, że choroba lasu tak błyskawicznie się posuwa.

Gdzie się podzieje zwierzyna leśna, która już nie ma gdzie się chronić. Na ścieżki wypadają wygłodzone lisy, gdzie się schronią niedźwiedzie, kozice i inne zwierzęta leśne ? W lesie są takie zniszczenia i prześwity, że przestaje on być kryjówką dla zwierząt. Staje się suchy, martwy i transparentny. Gdzie się podzieje zwierzyna leśna, która już nie ma gdzie się chronić. Na ścieżki wypadają wygłodzone lisy, gdzie się schronią niedźwiedzie, kozice i inne zwierzęta leśne ? W lesie są takie zniszczenia i prześwity, że przestaje on być kryjówką dla zwierząt. Staje się suchy, martwy i transparentny.

Ok.18 lat temu wprowadzono w Tatrzańskim Parku Narodowym (i w innych parkach na terenie Polski) chory przepis, działający tylko na terytorium Polski, że nie można wejść z psem na smyczy na żadną leśną ścieżkę czy trasę Tatrzańskiego Parku Narodowego.

A przecież wszystkie średnio trudne szlaki (bez łańcuchów) powinny być dla ludzi i ich przyjaciół zwierząt – udostępnione. Ponadto, prawdę mówiąc, niewielu ludzi chodziło z psami po łatwo dostępnych trasach w Tatrach (w słowackich Tatrach nie ma zakazu), więc w/w restrykcyjne przepisy są właściwie niehumanitarne, a tłumaczone są w sposób tak absurdalny, że aż trudno uwierzyć – mianowicie, że psie odchody mogą zaszkodzić ptakom w Tatrach (?!), jakby ptaki nie latały poza obręb parków narodowych czyli jakby nie przemierzały przestrzeni jak Polska długa i szeroka. Absurdy naszego prawodawstwa również sądowego to od lat nasza specjalność.

Pozbawiono więc w sposób okrutny zwierzęta domowe możliwości kontaktu z naturą, przy jednocześnie postępującym agresywnie zaniedbaniu i nieleczeniu chorego lasu. Poprzez brak zapobiegania chorobie lasu i poprzez tworzenie nowych zjazdów narciarskich i nowoczesnych inwestycji wyeksmitowano ze swej ostoi zwierzęta leśne, które nie wiem czy uda się człowiekowi zachować przy życiu przez następne kilkadziesiąt lat.

Być może niedługo będziemy oglądać nasze cudowne gatunki zwierząt, które mieliśmy na Ziemi, tylko na filmach i jako wypchane eksponaty w muzeach. Serce pęka z rozpaczy, że człowiek - najokrutniejsze ze zwierząt i najbardziej zdeprawowane – tak niszczy sam siebie i istniejące gatunki zwierząt i naszą planetę.

Niszczy też wszelką etykę w obyczajach i w stosunkach międzyludzkich. Od lat człowiek nie pielęgnuje prawdy, nie dba o nią, operuje pustymi frazesami i sloganami. W naszych stosunkach panuje koniunkturalizm. Niesprawiedliwość i bezprawie często przybrane są tylko pozorami prawa, a tworzone przepisy nie są do końca przemyślane i pozostawiają możliwość dowolnego ich zniekształcanie i interpretowania przez nieetyczne ręce i umysły w sposób krzywdzący dla obywatela.

A las to właściwie jest bardziej miejsce odebrane zwierzętom niż człowiekowi, chociaż nam również się go zabrało, dopuszczając do tak ogromnego jego zniszczenia i obwarowując go przepisami, często uniemożliwiającymi korzystanie z niego dla celów rekreacyjnych.

Miejscowi, wydaje się, są zajęci zarobkiem, robieniem nowych tras zjazdowych, karczm, pensjonatów i hoteli - aby biznes się kręcił. Są tak zaabsorbowani trudami życia codziennego, że wydaje się, że nie tylko nikt nie zauważył, że las umiera, ale nawet nikt na czas nie zauważa, że padają w górach cieszące oczy pejzaże i przykłady architektury lub pamiątek narodowych, które warto by zachować dla potomnych, jak np. nie zauważono i nie powstrzymano faktu, że rozebrano ok.2015 r. w Bukowinie Tatrzańskiej dom, który był wymieniany w przewodnikach tatrzańskich i mógł być wpisany na listę zabytków, gdyż należał do pp.Kmitów Piorunów - rodziny poety Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, który tu przyjeżdżał do swej ciotki na wakacje. Jak widać od lat brakowało i zabrakło, tak jak w każdej dziedzinie naszego życia, w tym i w sztuce, pewnej i troskliwej ręki czuwającej nad rozwojem całego naszego kraju, której jego rozwój i dobro leżałyby na sercu.

Bogna Lewtak-Baczyńska

Warszawa, 26.11.2018