BOGNA LEWTAK-BACZYŃSKA
WELLTRADE JANUSZ BACZYŃSKI

Sprzedaż wysyłkowa albumów CD z utworami z repertuaru Edith Piaf, z wielką poezją polską, z rep. patriotycznym i in.
Sprzedaż autorskich publikacji, poezji, książek i prac artystycznych - obrazów, szkiców i grafik.

GALERIA AUTORSKA I TEATR WELL ART BOGNY LEWTAK-BACZYŃSKIEJ




RECENZJA FILMU "SMOLEŃSK" ANTONIEGO KRAUZEGO – Bogna Lewtak-Baczyńska. Recenzja została przesłana w dniu 16.09.2016 r. do kilku znaczących redakcji w Warszawie.

Jako reżyser i malarz z wykształcenia oraz osoba uprawiająca z sukcesem kilka dziedzin artystycznych, na dodatek kinomanka - pragnę przekazać Państwu swoją opinię, świadectwo na temat filmu "Smoleńsk" w reżyserii Antoniego Krauzego. Myślę, że opinia moja ma wartość - będzie zapewne najbardziej pochlebna z już napisanych, a przecież - nie należę do PiS, jakkolwiek głosowałam na tę partię, nie jestem w żadnych układach i patrzę na wielu działaczy, niezależnie od ich opcji, nawet na PiS, jeśli trzeba - niezmiernie krytycznie. Jeśli chodzi o sztukę - przywiązuję ogromną wagę do treści i formy, o czym mogą świadczyć ok.32 nagrody jakie posiadam w różnych dziedzinach sztuki, zdobyte w Polsce i za granicą, w tym ostatnio "Medal za Sztukę" od SEAB we Francji.

Film "Smoleńsk" oglądałam już dwukrotnie, dzień po dniu, co mi się prawie nigdy nie zdarza. Poszłabym nawet trzeci raz, gdyby czas pozwolił. Przy pierwszym oglądaniu spóźniłam się na pierwsze sekwencje filmu, które zaczynały się już wraz z napisami. Przez pierwsze minuty filmu zastanawiałam się podejrzliwie, na skutek przeczytania wcześniej pierwszych, za mało entuzjastycznych opinii o filmie w prasie prawicowej - czy reżyser miał pomysł scenariuszowy, czy zabrakło mu czegoś i czy dlatego cały początek filmu jest oparty na sekwencjach z filmów dokumentalnych, które znam z przeszłości. Ale już wkrótce, co najmniej kilkakrotnie musiałam przyznać reżyserowi pełną rację w jego wyborach. Obserwowałam też mojego patriotycznego, lecz krytycznego męża. Bardzo przeżywał. Ja - patrzyłam na film "sucho", starając się wyłapać wszystkie ewentualne błędy reżyserskie, aktorskie czy muzyczne i planów scenograficznych, na dodatek byłam na środkach przeciwbólowych, więc mój krytycyzm powinien mieć tendencje wzrastające. Tymczasem film coraz bardziej mnie pozytywnie zaskakiwał. Reżyser omijał niebezpieczne rafy czyli np. ewentualne procesy sądowe z osobami, które z ekranu mówiły do nas przerażające w swym braku logiki rzeczy. Nie można przecież zaskarżyć reżysera jeżeli z ekranu odgrywa kwestie rosyjskiej specjalistki z branży lotniczej nie - aktorka lecz sama autentyczna specjalistka zarejestrowana na taśmach archiwalnych telewizji. Nie możemy zarzucić reżyserowi, że obraził np. głowę państwa polskiego czy rosyjskiego jeśli widzimy zastanawiającą scenę między przywódcami w/w państw włączoną do filmu z autentycznej archiwalnej sekwencji filmowej, etc., etc. Przede wszystkim należy więc podkreślić, że reżyser w tworzeniu filmu dokonał kilku bardzo mądrych, sprytnych zabiegów. Po pierwsze - za jedną z czołowych postaci wybrał postać dziennikarki, która jest z opcji "antysmoleńskiej", wierzącej w wersje podawane przez oficjalne czynniki. Pani Fido, gra tę rolę bardzo dobrze, nawet bardziej zasadnie niż Krystyna Janda w "Człowieku z marmuru". Bardzo trafnie odtwarza nowoczesną, suchą, rzeczową, mało sentymentalną i dbającą o karierę, kontestujacą, współczesną dziennikarkę telewizyjną, jak to nazywam "współczesną szczypawkę", których znam wiele. Podobnie jak przedstawicielki nowo wychowanego młodego pokolenia traktuje ona swoich rodziców trochę z góry, protekcjonalnie i pouczająco. Fido, zapewne świadomie, podpatrzyła wiele typowych zachowań nowego pokolenia dziennikarskiego - średni szacunek dla starszych, dbałość o karierę, układanie się pod wymogi współczesnych czasów oraz zachowanie z nie za dużą dozą elegancji i kurtuazji, często obcesowe. Jednym z największych sukcesów każdego filmu jest sytuacja, w której widz chce go wiele razy zobaczyć. Tak jest właśnie z filmem "Smoleńsk" Antoniego Krauzego. Materiał filmu jest na tyle bogaty, że znajduje się w nim za każdym razem coś czego się nie zauważyło poprzednio, coś co może zainteresować, coś co chciałoby się lepiej zrozumieć lub zapamiętać, lub też przeżyć jeszcze raz. Ciekawa jest warstwa dialogów. Nie dość, że fragmenty rozmów pilotów są odzwierciedleniem ostatnich zarejestrowanych w czarnych skrzynkach chwil, to w filmie występuje wiele niezmiernie ciekawie i trafnie skonstruowanych dialogów. Jako osoba śpiewająca, komponująca i sterująca nieraz podłączaniem efektów do taśm dźwiękowych od razu w 2010 r. zauważyłam i oświadczyłam rodzinie, że zarejestrowane taśmy z polskiego samolotu zostały poddane manipulacji dźwiękowej. Świetna i niezwykle wymowna jest scena dialogowa przesłuchania i pokazywania zdjęć zamordowanego księdza Popiełuszki, ofiary katyńskiej i jej samej w Moskwie żonie jednej z ofiar. Bardzo dobrze wmontowane są w film sytuacje, w których padają kwestie o skrzydłach samolotu ścinających wierzchołki drzew, o trajektorni lotu, itp.. Film robi wrażenie gruntownie przemyślanego i konsekwentnego. Świetna jest rola pani Struzik, do tego stopnia oddająca postać pani generałowej Błasikowej, że wpierw ulegliśmy jako widownia złudzeniu, że to ona sama wzięła udział w filmie. Zresztą wszyscy aktorzy wypełnili swe zadania wzorowo, rzetelnie i wiarygodnie. Niezmiernie interesujące kwestie w filmie to również te o katastrofie Casy z oficerami lotnictwa wracającymi z konferencji o służbach specjalnych, którą zawsze, my osobiście, uważaliśmy za zamach będący preludium do katastrofy smoleńskiej, a także kwestie o przebudowie samolotu mającego lecieć do Smoleńska i wiele innych. To wszystko to niezaprzeczalne walory filmu Antoniego Krauzego. Film nie jest tendencyjny ani nachalny. Rzeczywistość ostatnich sześciu lat wychodzi z niego sama i jest rejestracją pewnych postaw, które sami sobie stworzyli nasi poprzedni notable na swe świadectwo o sobie samych. Muzyka i scenografia podbijają walory filmu. Szef dziennikarki telewizyjnej, przypominający zachowaniem ubeka z filmu o papieżu Janie Pawle II jest również dobrze odtworzony, tak się nosiły i zachowywały podobne tej postaci osoby z naszego życia. Po drugie - film Antoniego Krauzego przez włączenie doń bardzo interesujących materiałów dokumentalnych staje się ważnym dokumentem epoki. Po trzecie film Antoniego Krauzego, wbrew demagogicznie montowanym zarzutom - nie jest stronniczy gdyż daje się wypowiedzieć przeciwnym/różnym opcjom. Reżyser ich nie kompromituje - oni kompromitują się sami. Takie pozostawili po sobie świadectwo na autentycznych taśmach filmowych i czy chcą czy nie chcą - już nie mają na to wpływu. Ich zachowania i epitety jakimi obdarzają tragedię smoleńską i jej ofiary, w obliczu tragedii narodowej, zostały zarejestrowane i upamiętnione. Poza patriotycznymi tłumami zarejestrowanymi w filmach dokumentalnych widzimy więc odtworzoną grupę obrażającą zmarłego Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego słowami i postulatami, które pamiętamy z tego okresu, których byliśmy świadkami. Reżyser pokazał również jako dokument to co zawsze wycinał program telewizyjny odtwarzający rzekomo prawdziwie comiesięczne manifestacje na Krakowskim Przedmieściu tj. skaczących i obrażających modlący się tłum prowokatorów. Bardzo korzystna dla filmu jest sekwencja z Nowego Jorku. Reżyser wprowadził do filmu wiele dobrych i dobrze zrealizowanych, inteligentnych pomysłów.

Początek i koniec filmu - załoga polskiego samolotu i ekipa polska naziemna nadaremnie go oczekująca oraz załoga słuchająca informacji z rosyjskiej wieży, ledwie zarysowane w filmie, ale jednak - zacięcie się systemu sterowniczego, awaria ze skrzydłem i inne bardzo dobrze dozowane sekwencje katastrofy - jako dwie klamry spinające film to bardzo oszczędnie podane i bardzo podbijające dramatyzm filmu "Smoleńsk" elementy. Symboliczne spotkanie Ofiar Katyńskich i Ofiar Smoleńskich w lesie katyńskim/smoleńskim - w moim odczuciu jest poruszające i mistyczne - tak to właśnie ujęłam w moim cyklu rysunków i grafik wystawianych w dniu 10.04.2016 r. na płocie mojej Galerii -Teatru wraz z pracami innych artystów i na Warszawskich Targach Książki w moim stoisku.

Głębokie przeżycie ludzkiego dramatu może wywołać tego rodzaju skojarzenia i wizje, jest to więc uprawnione i uzasadnione. Na koniec - zastanawiałam się jak film Antoniego Krauzego mogą odebrać inne nacje, np. Amerykanie, ale zaraz pomyślałam sobie - w tym wypadku jest to dla mnie mniej ważne, gdyż film "Smoleńsk" zrealizowany przez Antoniego Krauzego wypełnia bardzo trafnie, mądrze i w dobrym stylu nasze oczekiwania - polskiego odbiorcy, naszego społeczeństwa, które nie musi mieć tych samych oczekiwań co inne społeczeństwa i to jest w tym przypadku najważniejsze, wszak mamy prawo się różnić. Jak to się mówi szumnie a trafnie - film "Smoleńsk" daje świadectwo prawdzie, a jest to w tym wypadku najważniejsze. To bardzo dobry film, kolejny bardzo ważny i bardzo dobry film po "Royu" Zalewskiego. Polecam.

Bogna Lewtak-Baczyńska, Warszawa 16.09.2016 r.